
Biały Dom przekazał, że Donald Trump rozważa różne opcje przejęcia Grenlandii. W komunikacie napisano, że w ocenie prezydenta kontrola nad wyspą jest priorytetem w zakresie bezpieczeństwa narodowego i jest niezbędna w celu odstraszania przeciwników w rejonie arktycznym. W celu jej zdobycia możliwe jest także użycie sił zbrojnych.
W mediach pojawiają się różne spekulacje na temat tego, jak Stany Zjednoczone mogłyby to zrobić. Jedną z możliwości jest zawarcie z jej władzami układu o stowarzyszeniu, na wzór Mikronezji, Wysp Marshalla czy Palau. Umowa taka nie pozbawia państw niepodległości, ale zezwala na swobodne funkcjonowanie sił zbrojnych USA na ich terenie.
Grenlandia nie jest jednak niepodległa, jest terytorium samorządnym, zależnym od Danii. Na mocy ustawy z 2009 roku ma jednak prawo do ogłoszenia niepodległości w drodze referendum. Według sondażu z 2025 roku 56 proc. respondentów popiera ten krok. Jednak 85 proc. mieszkańców nie chce, by wyspa stała się częścią Stanów Zjednoczonych.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio miał powiedzieć kongresmenom podczas niejawnego spotkania, że w pierwszej kolejności administracja chce kupić wyspę od Danii. Część amerykańskich ustawodawców, w tym z Partii Republikańskiej, sprzeciwia się jednak naciskom na Kopenhagę w tej sprawie, argumentując, że jest to działanie niestosowne wobec lojalnego sojusznika.
Przywódcy Danii, Francji, Niemiec, Polski, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Włoch wydali oświadczenie, że bezpieczeństwo w Arktyce musi być gwarantowane wspólnie w ramach NATO oraz z poszanowaniem Karty Narodów Zjednoczonych, w tym integralności terytorialnej państw.
Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.