
Delcy Rodriguez powiedziała, że zaprasza rząd Stanów Zjednoczonych do ustalenia agendy współpracy. Zastępuje ona Nicolasa Maduro, przywódcę Wenezueli, który został pochwycony przez siły amerykańskie w Caracas i przetransportowany do Nowego Jorku, gdzie ma usłyszeć zarzuty związane z narkoterroryzmem.
W operacji zginęło 32 obywateli kubańskich: wojskowych i funkcjonariuszy wywiadu. Prawdopodobnie służyli oni jako ochrona Maduro.
Rodriguez wcześniej nazwała amerykańską operację kolonialnym przejęciem złóż ropy. Zmiana tonu nastąpiła po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził kolejnym atakiem, jeżeli nie będzie woli współpracy w zakresie eksploatacji surowca oraz zatrzymania przemytu narkotyków. Wcześniej Trump twierdził, że USA przejmą tymczasową kontrolę nad Wenezuelą.
Rosja i Chiny potępiły działania Stanów Zjednoczonych. Poparły także wniosek Kolumbii o zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w tej sprawie. Moskwa wezwała też do uwolnienia Maduro. Waszyngton nie uznaje go za prawowitego prezydenta, podobnie jak państwa Unii Europejskiej czy Wielka Brytania i Kanada.
Maduro przejął władzę w 2013 roku po śmierci Hugo Chaveza. Drugą kadencję prezydencką rozpoczął w 2018 roku pod wyborach, które według opozycji i Stanów Zjednoczonych zostały sfałszowane, podobni jak w roku 2024.
Wenezuela posiada największe na świecie udokumentowane złoża ropy naftowej. Ze względu na sankcje i zacofanie technologiczne nie znajduje się jednak w czołówce eksporterów.
Tłumaczy Marek Budzisz, ekspert ds. Rosji i postsowieckiego Wschodu.