
W dniu ostatniej pełni księżyca, ludzkiego roku 2025, zabieram Was na moje ukochane Łąki Oborskie, i skraj rezerwatu Łęgi Oborskie. Wejdziemy na tamę bobrową, posłuchamy jej muzyki. W wyobraźni narysujemy mapę wędrówki wody przez Łąki. Zadziwimy się Wodogrzmotami Oborskimi, które powstają dzięki pracy bobrów. Pomyślimy o rozlewaniu wody, którą już zasiedlają mewy i inne ptaki. A celem naszej wędrówki będzie Kępa, gdzie brzozy i olchy czarne tulą się do siebie na wietrze a u stóp mają belę siana, która jest wyjątkowo przytulna.
Siadam więc na sianie, pod drzewami, przy ogniu, i oddaję się staroświeckim rozmyślaniom nad życiem, które jest wystarczająco dobre (kłaniam się Rysiowi Kulikowi!). Czuję granice fizyczności swojego ciała - podkulam pod siebie nagie, zimne stopy, zwijam się w kłębek jak zwierzę, po prostu jestem. Gdzieś daleko krzyczą żurawie, znowu nie odleciały.
Towarzyszą mi lektury: